K: Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Św. Jan Paweł II

„Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei. To nas wyróżnia”. (Homilia, Gdańsk, 1987 r.)

Kard. Stefan Wyszyński

„Tak często słyszymy zdanie: „Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę”. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata. (Warszawa, 6 stycznia 1981)

Medytacja: „Non omnis moriar!”

To cytat z Pieśni III Horacego – nie wszystek umrę! Jako wierzący człowiek wyznajesz przynajmniej podczas niedzielnej Eucharystii: „…i oczekuję wskrzeszenia umarłych, i życia wiecznego w przyszłym świecie”. Czy jednak ostatnie słowo tej modlitwy – „amen” (= niech tak będzie, niech tak się stanie, tak właśnie wierzę i tak chcę żyć) na końcu tej modlitewnej deklaracji brzmi w Twoich ustach uczciwie, wiarygodnie? Skoro nasza ojczyzna jest w niebie, to na ile odzwierciedla to Twoja filozofia życia, hierarchia wartości i… gotowość na sąd Boży i śmierć?

„Czym jesteś – ja byłem; czym jestem – ty będziesz; za kilka chwil spotkamy się tutaj” – taki napis można odczytać przy bramie wejściowej na niejednym cmentarzu i warto się nad tymi słowami zastanowić.

Cmentarze mają nam wszystkim uświadomić dwie sprawy: potrzebę pamięci o zmarłych oraz potrzebę przygotowania się na własną śmierć.

Troskę o zmarłych wyrażamy przede wszystkim w sposób bardzo bogaty zewnętrznie: zatrudniamy wyspecjalizowane ekipy do organizowania pogrzebów; stawiamy solidne (często warte wiele pieniędzy) nagrobki, na które znosimy niezliczone kwiaty, znicze; potrafimy przejechać długie kilometry na cmentarze w dniu uroczystości Wszystkich Świętych; składamy na ręce księży kartki wypominkowe z ofiarą pieniężną, by oni się za zmarłych modlili.

A co potrafimy zdziałać od strony duchowej dla cierpiących w czyśćcu? Bywa, że w dniu 1 listopada na cmentarzach mają miejsce jedynie swoiste „spotkania towarzyskie” przy grobach, bez udziału w Mszy św., zaś sposób udziału w pogrzebach nie świadczy o tym, że zebrani przyszli się modlić, przyjąć Komunię św. i uzyskać odpust zupełny w intencji zmarłej osoby. Konieczna wydaje się powszechna edukacja, która pozwoli wierzącym ludziom nie zapominać o zamawianiu Mszy św. w intencji zmarłych, o stosownych napisach na nagrobkach, właściwym stroju na pogrzebach, zaś wieńce i naręcza pożegnalnych kwiatów zamienić na datki wspierające niezliczone potrzeby żyjących ludzi (np. ofiary głodu, kataklizmów, chorych, dzieła misyjne, organizacje charytatywne).

Myślenie o własnej śmierci jest konieczne, bo zakończenie ziemskiej pielgrzymki czeka absolutnie każdego z nas i nie wiemy tylko jednego: kiedy. Stąd potrzeba czuwania, nieustannej gotowości i konkretnego przygotowania. Sławne zawołanie memento mori skłaniało wierzących ludzi do życia na co dzień w stanie łaski uświęcającej, sporządzenia testamentu, dbania o ład i porządek w swoich sprawach, do modlitwy o szczęśliwą śmierć oraz do przeżywania jednego dnia w miesiącu tak, jak gdyby miał to być ostatni dzień życia. „Zostawisz pieniądze, choćbyś nie chciał” – upomina św. bp Bazyli Wielki.

Pytania do rachunku sumienia

„Dopiero teraz, gdy umieram, zdaję sobie sprawę, że moje ręce są puste… Żyłem, nie żyjąc… Myślałem tylko o sobie! Ale dlaczego pewne sprawy rozumie się dopiero wówczas, gdy nie ma już czasu, by się nimi zająć?” (wyznanie umierającego w szpitalu 68-letniego mężczyzny).

Pomyśl, siostro i bracie: czy dziś byłabyś/byłbyś gotowa/gotów na śmierć? Jeśli nie, to koniecznie zapisz sobie dlaczego – i ten zapis niech stanowi przedmiot Twoich działań. Bo oto święci podpowiedzą Ci jeszcze jedno pytanie: jeśli nie jesteś gotów na swoją śmierć dziś – czy będziesz gotowa/gotów jutro?

Modlitwa osobista

Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego,

zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!