K: Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Św. Jan Paweł II

„Dzisiaj potrzeba światu i Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą, i błogosławieństwem ziemię zdobywają”. (Homilia, Sopot, 1999 r.)

Kard. Stefan Wyszyński

„Każda miłość musi być próbowana i doświadczana. Ale gdy wytrwa, doczeka się nagrody – zwycięskiej radości. Każda miłość prawdziwa musi mieć swój Wielki Piątek… Jeśli więc miłujemy naprawdę, trwajmy wiernie tak, jak trwała na Kalwarii Maryja z niewiastami i ufajmy! Skończy się Wielki Piątek, przyjdzie Wielka Sobota i triumf Wielkiej Niedzieli!” (Warszawa, 28 marca 1965)

Medytacja: „Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl: po co żyjesz?” 

„Wykonało się”. Koniec. Ofiara krzyża spełniona. Jeszcze tylko ostateczne potwierdzenie zgonu (można do tego celu użyć żołnierskiej włóczni). Tak, nie ma wątpliwości: Jezus umarł naprawdę. „Nareszcie będzie spokój – myślą Jego przeciwnicy”. Czekali na tę chwilę.

Ileż to razy widziałeś ludzi czekających na czyjąś śmierć: bo już mieli dość kłopotów z obsługiwaniem starego czy schorowanego człowieka, bo już nie mogli na niego spokojnie patrzeć, bo czekali na jego majątek, bo był niewygodny ze swymi poglądami, bo nie przysparzał zysków…

Zatrzymajmy się w milczeniu obok Maryi, trzymającej na swych kolanach martwe ciało Syna. Zatrzymajmy się w naszej nieustannej gonitwie i krzątaninie po to, by zapytać o sens swojego istnienia. Bo jeśli nie wiesz, po co żyjesz, nie będziesz też pytał, jak żyć. Gdy zastanawianie się nad swoim człowieczym losem uznasz za zbędny luksus, staniesz się w końcu jedynie istotą napędzaną popędami, zamiast pociąganą wartościami.

Pewnie już wiesz, że ani nauka, ani mędrcy tego świata nie odpowiedzą ostatecznie na zagadkę Twojego istnienia; nic też tak naprawdę nie wypełni i nie zaspokoi ludzkiego serca – poza Bogiem! Nasz Ojciec niebieski wie o tym i dlatego przez swojego Syna założył Kościół, który oświecony światłem Ducha Świętego, chce wszystkich doprowadzić do pełnego szczęścia.

W kontekście śmierci Pana Jezusa, patrząc na Jego martwe ciało, chciej znaleźć odpowiedź na zasadnicze pytanie: po co ja, człowiek, żyję na tym świecie – jakie jest moje wiekuiste przeznaczenie? Jeśli nie znajdziesz tej odpowiedzi, będziesz mówił o braku perspektyw, bezsensie męczenia się z tyloma poważnymi problemami, popadniesz w duchowy marazm i ciężką depresję.

Odpowiedź każdemu z nas dać może Katechizm Kościoła katolickiego, w którym od razu w pierwszym punkcie czytamy:

„Bóg nieskończenie doskonały i szczęśliwy zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny, stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia. Dlatego w każdym czasie i w każdym miejscu jest On bliski człowiekowi. Powołuje go i pomaga mu szukać, poznawać i miłować siebie ze wszystkich sił. Wszystkich ludzi rozproszonych przez grzech zwołuje, by zjednoczyć ich w swojej rodzinie – w Kościele. Czyni to przez swojego Syna, którego posłał jako Odkupiciela i Zbawiciela, gdy nadeszła pełnia czasów. W Nim i przez Niego Bóg powołuje ludzi, by w Duchu Świętym stali się Jego przybranymi dziećmi, a przez to dziedzicami Jego szczęśliwego życia”.

Czy to nie najwspanialsza perspektywa dla każdego z nas? Bolesna Matko naszego Pana, Maryjo – przyczyń się za nami, byśmy nie zwątpili w żadnym momencie naszego życia w moc słów Twojego Syna!

A zwątpienie i kryzysy mogą dosięgnąć każdego z nas szczególnie wtedy, gdy pojawi się choroba, niepełnosprawność, starość, samotność, wyrzuty sumienia… Musi nam zależeć na tym, by Matka Najświętsza była w takich sytuacjach blisko nas – tak, jak była pod krzyżem swego Syna. Dlatego codziennie – nawet wiele razy – powtarzamy: „Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej”.

Pytania do rachunku sumienia

Jak przeżywasz swoje „etapy prawdy”, naznaczone cierpieniem – odwołujesz się wtedy do Pana Jezusa w modlitwie, prosząc o sakrament chorych?

Na co z Twojej strony mogą liczyć Twoi bliscy, gdy dosięga ich choroba, starość, niepełnosprawność czy bliskość śmierci?

Modlitwa osobista

Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego,

zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!