K: Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Św. Jan Paweł II

„Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować”. (Spotkanie z młodzieżą, Gdańsk, 1987 r.)

Kard. Stefan Wyszyński

„Potrzeba w naszej Ojczyźnie przykładu ofiary z siebie, aby człowiek współczesny zapomniał o sobie, a myślał o drugich – o dobru rodziny, o wypełnieniu swego powołania i zadania życiowego wobec innych, o dobru całego narodu. (Warszawa, 25 września 1968)

Medytacja: „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia” (Ap 2, 10)

„Przypatrz się duszo, jak cię Bóg miłuje” – śpiewamy, modląc się Gorzkimi żalami. Święty biskup Józef Pelczar, kontemplując scenę Ukrzyżowania Syna Bożego, napisał w jednym ze swych rozważań:

„Wniknij […] do Serca Jezusowego i przypatrz się Jego miłości. Zaprawdę, żaden rozum nie zdoła pojąć, jak wielki płomień trawi to Serce Najmiłościwsze. Gdyby Mu było polecone nie raz, ale tysiąc razy za nas umrzeć, albo za jednego człowieka to samo wycierpieć, co wycierpiał za wszystkich, miłość Jego byłaby tę śmierć tysiąckrotną chętnie przyjęła i tyle cierpiała dla jednego, ile dla wszystkich. Gdyby było potrzebne, aby Pan zamiast trzech godzin aż do sądnego dnia na krzyżu wisiał, miłość Jego niewyczerpana i to byłaby spełniła. A więc Jezus więcej nas miłował, aniżeli dla nas wycierpiał”.

Twoja śmierć na krzyżu, Panie Jezu, była okropna. Możemy to sobie uświadomić nie tylko patrząc na każdy krzyż, nie tylko czytając w Ewangeliach opisy Twojej Męki, ale także wpatrując się w nieme świadectwo Całunu Turyńskiego. Straszna śmierć. Jak to dobrze dla nas, Jezu, że z wysokości Krzyża, tego drzewa hańby i śmierci, modliłeś się o miłosierdzie dla nas jako tych, którzy nie wiedzą co czynią (zob. Łk 23, 34).

Jakże często i dziś człowiek umiera nie mniej strasznie, niż Ty! Tysiące dzieci każdego dnia umiera w kubłach na śmieci, ginąc w nędzy i głodzie, bez dachu nad głową. Tysiące ludzi ginie w tragicznych katastrofach i wypadkach na lądzie, morzu i w powietrzu. Wielu powolnie zabijają nieludzkie warunki pracy. Tysiące istnień ludzkich niszczy brutalnie wojna, terroryzm, przemoc, więzienia, tortury, prześladowania na tle religijnym. Niemal wszystkich nas zabija powoli zatrute w imię cywilizacji środowisko naturalne. Mamy jeszcze zapewnioną sobie i naszym bliskim „pomoc” medyczną, gdy już życie się znudzi, za bardzo boli lub gdy nie ma już z człowieka wymiernego pożytku…

Najczęściej jednak śmierć znajduje nas w szpitalach, gdzie zasłonięci parawanami, otumanieni lekami, przykuci do aparatów lub pozostawieni własnemu losowi, gdy już nic zrobić się nie da – umieramy samotnie.

Czy jest możliwe, by dzień śmierci był najpiękniejszym dniem w życiu człowieka – dniem narodzin dla nieba? Czy zapomnieliśmy, że to od nas zależy to, w jakich warunkach będziemy umierali? Czy sztuki mądrego, chrześcijańskiego towarzyszenia umierającym nie warto się uczyć? Czy już dziś nie warto modlić się dla siebie o szczęśliwą śmierć – czyli taką, która będzie ufnym, spokojnym przejściem do Domu Ojca?

Wytrwać do końca, dotrzymać podjętych zobowiązań. Jakże brakuje nam tej cnoty, bez której większość naszych planów, postanowień, decyzji i zobowiązań pozostaje w sferze science fiction…

Do wierności, konsekwencji i odpowiedzialności trzeba się nieustannie przyuczać! Chrześcijanie od wieków czynili to na drodze ascezy, dobrowolnych umartwień i wyrzeczeń, by w chwili próby nie poddać się – nawet za cenę męczeństwa.

Na ile jesteś już dziś zdolny do bycia wiernym Bogu i własnemu sumieniu na obranej drodze ucznia, studenta, pracownika, małżonka, osoby konsekrowanej? Umiesz mieć niezależne zdanie, które Cię obroni przed uleganiu złym wpływom otoczenia i własnemu zniechęceniu? Będziesz zdolny ślubować wybranemu człowiekowi, „że cię nie opuszczę, aż do śmierci”? Nie uciekniesz spod bramy klasztornej czy seminaryjnej, gdy Pan cię tam właśnie zaprosi? Nie uciekniesz spod krzyża cierpienia choroby, niepełnosprawności? Wytrzymasz prześladowania, które mogą nadejść?

Nie będę się zaklinał, Panie, jak Piotr: Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja! (Mk 14, 29), bo już tyle razy zawiodłem – ale naprawdę chcę wytrwać! Bądź ze mną, Boże zawsze wierny w swych przymierzach z człowiekiem… 

Pytanie do rachunku sumienia

Jakie przyrzeczenia (śluby, przysięgi, zobowiązania) składałeś Panu Bogu i na ile jesteś wierny w ich realizacji?

Modlitwa osobista

Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego,

zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!