STACJA VII
Pan Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Wielbimy Cię i błogosławimy, Chryste,
żeś przez krzyż Twój święty świat odkupić raczył.

1. Medytacja
Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości (Ap 2, 4). O Jezu, gdzie jest – po latach kroczenia za Tobą – mój zapał, gorliwość, entuzjazm i radość życia? Jak uda mi się zapalić i porwać innych, gdy sam ledwie kopcę, ledwie pełznę w Twej służbie? Jak często powtarzam refren: „nie chce mi się!”; „mam już tego wszystkiego dość!”; „dajcie mi wreszcie święty spokój!”.
Co się stało ze mną, aniołkiem w dniu I Komunii św. po latach? Gdzie zgubiła się prostota i niewinność dziecka, spowiadającego się z okazji I piątków miesiąca? Kto mnie odciągnął od służby liturgicznej przy ołtarzy Pańskim, spotkań ludzi pogłębiających swoją wiarę? Co zniechęciło do pielgrzymek, nocnych czuwań przed Najświętszym Sakramentem, współpracy z duszpasterzami…?

Jestem gotów szukać przyczyn tego stanu rzeczy: „bo tatuś nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha i nie wziął na kolana”; „w szkole mówili, że nic ze mnie nie będzie”; „przełożeni mnie nie doceniają”; „czuję się wyzyskiwany, a do nagród i wyróżnień to zawsze są ci inni”; „doskwiera mi samotność”; „nie mam zdrowia, a nikt się nade mną nie użala”; „bliźni, których mam miłować, dostarczają mi jedynie drzewa na krzyż”…

Jak długa jeszcze może być taka litania moich zranień, skarg i zażaleń?

Wolę rozwiązać sądownie swoje trudne małżeństwo, niż walczyć ze swoim super-egoizmem; włączyć telewizor lub wypić wysokoprocentowy napój, zamiast porozmawiać z najbliższymi w gronie rodzinnym; odejść od Kościoła, zamiast słuchać dobrze ukształtowanego sumienia; zadusić w sobie głos powołania kapłańskiego czy zakonnego i wybrać coś znacznie atrakcyjniejszego, prostszego, a potem płakać w rękawy psychologów…
Dlaczego jednak nie potrafię przyjść do Ciebie, Jezu, gdy mi ciężko, samotnie i źle? Przecież obiecałeś: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11, 28). Upadam znużony i zniechęcony, bo nie szukam w Tobie, Panie „źródła zasilania”, pokładając ufność raczej w człowieku i w sobie samym… Czy rzeczywiście psycholog, telefon zaufania lub rubryka porad w kolorowym tygodniku, skutecznie zastąpią regularną, systematyczną spowiedź oraz częstą Komunię świętą?

2. Św. Matka Teresa z Kalkuty
„Muszę pozwolić Ojcu, aby był ogrodnikiem, aby przycinał pędy winorośli. Będziesz przycinany, na pewno. Przekonasz się o tym. Bóg ma swoje sposoby na przycinanie ciebie. Musisz Mu na to pozwolić. Niechaj służą wam za przykład ludzie odbywający nowicjat w Tor Fiscale. Rzeczywiście, przycięli tam wszystkie pędy wina. Patrzyłam na to i zastanawiałam się:
– Jak mogą na tym kawałku wyrosnąć liście albo latorośle, albo owoce?
Jednakże człowiek, który się zna na winorośli, obciął je właściwie, obciął do samego końca łodygi. Jak mogą wyrosnąć latorośle, jak mogą wyrosnąć liście, jak mogą wyrosnąć owoce, nie mam pojęcia. Najprawdopodobniej jednak, gdybym pojechała tam po dwóch miesiącach, zobaczyłabym całe kiście owoców, właśnie dzięki temu przycinaniu. To samo dzieje się z tobą. Teraz zostałeś przycięty dobrze, ścięty kompletnie i nie widzisz niczego – ni liści, ani latorośli, nic”.

3. Rachunek sumienia

  • Czy odpowiedzialnie i solidnie wypełniasz swoje obowiązki stanu (matki, ojca, nauczyciela, lekarza, pracownika, studenta…)?
  • Czy prawidłowo ukształtowana jest Twoja hierarchia wartości i ważności? Wpisz odpowiednią cyfrę, oznaczającą kolejność w Twojej aktualnej hierarchii wartości, zgodnie z własnym sumieniem: □ Pan Bóg. □ Współmałżonek. □ Dzieci. □ Rodzice. □ Praca zawodowa. □ Krewni. □ Znajomi. □ Hobby. □ Wspólnota. □ Inne – jakie?
  • Jakie jest Twoje największe zaniedbanie w życiu duchowym, religijnym?
  • Jakie jest Twoje najpoważniejsze zaniedbanie w dziedzinie życia rodzinnego (na drodze powołania, w pracy zawodowej…)?
  • Czy dbasz w należyty sposób o samą/samego siebie: dieta, ruch, odrzucenie używek, walka z nałogami, badania kontrolne, „schodzenie z kanapy”…?

Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną…