K: Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Św. Jan Paweł II

„Potrzebna jest dziś nowa wyobraźnia miłosierdzia, której przejawem będzie nie tyle i nie tylko skuteczność pomocy, ale zdolność bycia bliźnim dla cierpiącego człowieka, solidaryzowania się z nim, tak aby gest pomocy nie był odczuwalny jako poniżająca jałmużna, ale jako świadectwo braterskiej wspólnoty dóbr”. (List apostolski Novo millennio ineunte, 2001 r.)

Kard. Stefan Wyszyński

„Miłość świadczona innym jest największym dobrodziejstwem dla nas samych, którzy zdobywamy się na okazywanie miłości”.

Medytacja: zgadujące oczy – wyobraźnia miłosierdzia

Niektórzy utrzymują, że Weroniki w ogóle nie było na Drodze Krzyżowej – być może. Jednak warto sobie uświadomić, że na drodze życia każdego z nas stanęła niejedna Weronika, która chciała i umiała zrobić to, co należało zrobić w danym momencie.

Jakże w tym momencie nie wspomnieć ludzi, którzy w geście miłości serdecznej wyciągali do nas ręce, choć może wcale nie musieli. Może nie zauważyliśmy nawet ich obecności? Czy bylibyśmy dziś w stanie sporządzić kompletną listę swoich dobrodziejów, sprzymierzeńców w naszym duchowym i fizycznym rozwoju?

Mamy tylko jedną honorową możliwość spłacenia tego szczególnego długu: przedłużyć ów łańcuch solidarności serc w sytuacjach, które zostaną nam dane i jednocześnie zadane. Obyśmy nie byli teoretykami miłości bliźniego wtedy, gdy trzeba konkretnie działać!

Ale co ta Weronika właściwie takiego wielkiego zrobiła? Nic. Przecież z pewnością twarz Jezusa już po chwili wyglądała tak samo jak przed jej gestem. Za to pewnie oberwała od żołnierzy, może ją wyśmiano?

O, jak to dobrze, że jej serce nie było zarażone wyrachowaniem i tym, co nazywamy znieczulicą. Jak to dobrze, że zrobiła to, co w danej chwili było możliwe i potrzebne. Jak dobrze, że rozumiała na czym polega „wyobraźnia miłosierdzia”.

Nawet Kodeks Drogowy przewiduje karę za ominięcie człowieka, który na skutek wypadku potrzebuje pomocy. Może nie pomożesz temu poszkodowanemu w konkretny sposób, ale przynajmniej stań obok niego, wezwij pomoc i daj mu odczuć swoją bliskość i życzliwość.

Kto choć kilka dni leżał w szpitalu (a nawet we własnym domu podczas choroby) ten wie, jak wielkie znaczenie mają wtedy drobiazgi: prawidłowo posłane i ustawione łóżko, możliwość kontaktu z bliskimi (odwiedziny, telefon), kwiaty, punktualność, cierpliwość w wysłuchiwaniu zwierzeń, delikatność gestów i słów… Jak wiele muszą nam wciąż podpowiadać osoby niepełnosprawne o potrzebie usuwania barier między nimi a światem: za wąskie drzwi, by wózkiem przejechać, za wysokie progi, krawężniki, schody, nieodpowiednie meble, rozkłady jazdy zawieszone na wysokości oczu żyrafy…

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy (Mt 7, 12).

Weroniko święta, wiesz, nam też trzeba przetrzeć buzie i oczy – nam, niby zdrowym – ze ślepoty i egoizmu, abyśmy wreszcie zaczęli widzieć cierpiącego w ludziach Jezusa. I to nie tylko wtedy, gdy umiera, a karetka na sygnale wiezie go na oddział ratunkowy; może jeszcze bardziej wtedy, gdy siedzi samotny w oknie lub przewraca się z boku na bok w bezsenną noc. Weroniko, uproś nam, uczennicom i uczniom Chrystusa, zgadujące oczy i odważne serca, „aby ludzie widzieli dobre czyny w nas i chwalili Ojca, który w niebie jest” (por. Mt 5, 16).

Pytania do rachunku sumienia

Jaki jest poziom Twojej wrażliwości na niezliczone biedy i potrzeby, które spotykasz w swoim środowisku, które wołają o Twoje wsparcie? Co konkretnie postanowisz?

Modlitwa osobista

Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego,

zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!