STACJA III
Pierwszy upadek Pana Jezusa

Wielbimy Cię i błogosławimy, Chryste,
żeś przez krzyż Twój święty świat odkupić raczył.

1. Medytacja
Świętemu Augustynowi zawdzięczamy mniej więcej takie zdanie: „Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu”. Nic więc dziwnego, że pierwsze przykazanie Boże i pierwsze przykazanie miłości domagają się poszanowania owej hierarchii – i to dla zagwarantowania nam szczęścia już tu, na Ziemi.
Niestety, po dwudziestu wiekach ewangelizacji świata jakże dalecy jesteśmy od takiego ideału…
Gdy patrzę na pierwszy upadek Pana Jezusa, myślę o tylu „ale-katolikach”, „katolikach bezobjawowych”, którzy niby wierzą, nawet czasami praktykują i jakoś na zewnątrz „są w porządku” – jednak ich serce, myśli, styl życia dalekie są od Bożego planu. Czy nie powiększam ich grona?
Aby trwać w wierze, konieczne jest nieustanne trwanie w Bogu! Nonsensem jest twierdzenie: „jestem wierzący, ale niepraktykujący”. Co więcej: te moje słowne deklaracje dotyczące wiary, muszę uczciwie weryfikować w osobistym rachunku sumienia, dokonywanym w świetle Bożej nauki, a nie własnych pomysłów. Nie mam prawa „ocenzurować” Ewangelii i wybrać z niej tylko to, co w danym momencie pasuje do moich poglądów.
Osobista, codzienna żarliwa modlitwa, niedzielna i świąteczna Eucharystia, wierność przykazaniom, życie w łasce uświęcającej na co dzień, rzetelne wykonywanie swoich obowiązków stanu, czynna miłość bliźniego, pielęgnowanie życia wspólnotowego w rodzinach i sąsiedztwie, a wreszcie owa szczególna ochrona środowiska życia duchowego przed „zatruciami świata” – oto elementarz, bez którego nie ostoi się moja wiara!
Popatrzę uczciwe na swoje mieszkanie: jest ono świadectwem, że żyją w nich chrześcijanie? Krzyż na centralnym miejscu, obrazy religijne; czy jest woda święcona w kropielnicy przy drzwiach, wspólna modlitwa, lektura Pisma Świętego, święcenie niedzieli, zachowanie postu, pozdrowienie chrześcijańskie…? Na ile już uzależniłam/uzależniłem się od „logiki” Europejczyka XXI wieku, człowieka ziemskiego, cielesnego?
Jak łatwo medalik zastąpiły podejrzane wisiorki i amulety; jak szybko „wyemigrował” z kieszeni różaniec; jak mi dobrze jedzenie smakuje bez modlitwy dziękczynnej; jak łatwo ginie w hałasie dnia dźwięk dzwonu, wzywającego do modlitwy Anioł Pański; jak trudno znaleźć – wśród wielu możliwości i propozycji – czasopismo katolickie, radiową i telewizyjną rozgłośnię religijną…
Panie, przymnóż mi wiary! (por. Łk 17, 5). Panie, wierzę, ale zaradź memu niedowiarstwu! (por. Mk 9, 24).

2. Św. Matka Teresa z Kalkuty
„Upokorzenia spotykają nas czasem wtedy, kiedy się ich najmniej spodziewamy. Na przykład ze strony ludzi wybranych przez samego Boga: biskupów, kapłanów i zakonnice. Spoglądają na nas z góry zarzucając nam brak kultury czy wykształcenia, nieudolność w pracy z braku odpowiednich kwalifikacji albo też po prostu niezdarność. Niektórzy nie rozumieją naszej drogi życia czy naszych uczynków miłosierdzia wobec biednych i dlatego nas krytykują. Nawet Chrystus był pogardzany przez elitę swego własnego narodu, najwyższych kapłanów i faryzeuszy. A więc znów jesteśmy błogosławieni w dzieleniu losu Chrystusa, chociaż w bardzo niewielkim wymiarze”.

3. Rachunek sumienia

  • Czy umiesz szczerze i odważnie przyznać się do swoich grzechów, słabości i zaniedbań, a także nazwać po imieniu popełnione przez siebie zło? A może… nie masz się z czego spowiadać?
  • Jaki grzech musisz uznać za swoją wadę główną i co robisz, by się w tej dziedzinie nawrócić?
  • Jak często się spowiadasz?
  • Czy żyjesz na co dzień w stanie łaski uświęcającej, czy Komunię św. przyjmujesz jedynie „od wielkiego dzwonu”?
  • Czy pamiętasz, że każdy grzech, każda wyrządzona ludziom krzywda wymaga zadośćuczynienia?

Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną…