Boże, w swych wyrokach niezgłębiony! Prosiłem Cię o moc do osiągnięcia powodzenia, a uczyniłeś mnie słabym, abym się nauczył pokornego posłuszeństwa. Prosiłem o zdrowie dla dokonania wielkich czynów, a dałeś mi kalectwo, ażebym robił rzeczy lepsze. Prosiłem o bogactwo, abym mógł być szczęśliwy, a dałeś mi ubóstwo, ażebym był rozumny. Prosiłem o władzę, żeby mnie ludzie cenili, a dałeś mi niemoc, abym odczuwał potrzebę Ciebie, kochającego Ojca. Prosiłem o towarzysza, aby nie żyć samotnie, a dałeś mi serce, abym mógł kochać wszystkich ludzi. Prosiłem Cię o radość, a otrzymałem takie życie, bym mógł się cieszyć wszystkim.

Niczego nie otrzymałem, o co prosiłem, ale dostałem wszystko to, czego naprawdę potrzebowałem. Prawie na przekór sobie, moje modlitwy, te niesformułowane, Ty wysłuchałeś. Boże, bądź pochwalony za Twą miłość i niezbadane Twoje wyroki. Amen.

(Na podstawie anonimowego tekstu na tablicy w instytucie rehabilitacyjnym w Nowym Jorku).