Panie Jezu, oto staję na początku modlitewnego szlaku, który ma być wyrazem mojej wiary, zadośćuczynieniem za moje zaniedbania i grzechy i pomóc w przemianie życia. Będzie to niewątpliwie rozszerzony rachunek sumienia, który pozwoli mi stanąć w prawdzie, aby ufnie otworzyć się na działanie Twojej Łaski.

Nareszcie mam czas, nie będę się śpieszył i wyciszę się po to, byś Ty mówił do mnie. Wiem przecież aż nazbyt dobrze, jak daleko są moje słowne deklaracje i praktyki religijne od tego, co dzieje się w moim codziennym życiu osobistym i społecznym. Na tej pielgrzymiej drodze chcę poznać, na ile w swoich poglądach i zachowaniach jestem Twoim uczniem i żywym członkiem Kościoła. Wpatrując się w Twój krzyż, Jezu, będę przy każdej ze stacji przepraszał Cię za mój „ale-katolicyzm”, za moją „bezobjawową” wiarę, konfrontując swoje życie z Twoim odwiecznym Słowem. Maryjo – Bolesna Matko i Królowo – bądź teraz ze mną!

Dziękuję Ci, Panie, za tych, którzy zachęcili mnie do podjęcia tej świętej wędrówki po wrocławskich świątyniach i tę kalwaryjską drogę przygotowali. Już teraz dziękuję za wszystkie natchnienia, które zrodzą się w moim sercu i umyśle podczas tego nabożeństwa.

Za świętą siostrą Faustyną Kowalską powtarzam z wiarą, nadzieją i miłością słowa Koronki: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci ciało i krew, dusze i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego, Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego”.